W naszym domu wieczór wygląda następująco; Mąż kąpie Jasia, ja przejmuje go do wytarcia i ubrania, następnie wspólnie się modlimy, po czym chłopacy zostają sami i wszelkimi sposobami mąż stara się uśpić Jasia, a Jaś stara się zatrzymać tatę w pokoju jak najdłużej. Tak więc dobiegają do mnie odgłosy czytania bajek, śpiewania, gwizdania i rozmów.
Gdy jednak zdarza się, że sama kładę Jasia spać, gdyż mąż nie nocuje w domu, staram się skrócić wieczorne czynności do minimum. To jednak nie zniechęca Jasia do zagadywania mnie i wymyślania kolejnych zadań.
Taki właśnie wieczór przypadł nam wczoraj. Gdy Janek leżał już w łóżku i okrywałam go kołdrą życząc przy tym słodkich snów, Janek rozpoczął taką rozmowę:
Jaś: Dziękuje ci, że ze mną sprzątałaś
Ja: Proszę bardzo :)
Jaś : Dziękuje, że dawałaś mi jedzonko
Ja: Proszę bardzo synku :) :)
Jaś: Dziękuje, że układałaś ze mną samochody
Ja: Proszę bardzo :) :) :) (uśmiech rósł mi coraz większy i większy)
Jaś: Dziękuje....
Ja: Proszę...
Tych podziękowań było było całkiem sporo, w końcu i ja zaczęłam dziękować:
Ja: Dziękuje ci synku, że pomogłeś mi robić dziś ciasteczka
Jaś: Też ci dziękuje, że mi pomogłaś
Ja: Dziękuje...
Jaś: Dziękuję...
I pewnie trwało by to tak w nieskończoność gdybym nie oprzytomniała i nie zarządziła końca rozmów. Jaś był chyba usatysfakcjonowany tą rozmową, bo zasnął natychmiast. Ja natomiast parze do teraz na swojego syna z podziwem i pękam z dumy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz